środa, 30 listopada 2011

wróciłam na stare śmieci...

Zabawne, po roku stwierdziłam, że założe bloga weszłam na tą strone a tu szok ;o posiadam tu konto i bloga jednym postem... Widać, że wytrwałość to coś obcego u mnie. Bynajmniej tematyka podobna, może nie będę się specjalnie głodzić żeby schudnać mimo wszystko, że to łatwiejsze niż trzymanie się schemtu- jadłospisu. Myślę, że chyba już z tego wyrołsłam... Może po prostu nie byłam chora. Może zdążyłam wyjść z tego kręgu w ostatniej chwili?
Bynajmniej chcę pisać tu o swoim życiu... Zauważam, że wchodze w wielkie gówno. Boję się, że zwariuje i nici z moich planów na przyszłość, które i tak juz oddalają się z prędkością światła. Mam nadzieję, że gdy przeczytam moją głupotę zrozumiem swoje błędy :) A co najważniejsze, czuję że kłopotem 60% moich problemów to waga... Gdy zepsuła mi się waga przestałam kontrolować to... Gdy się dowiedziałam ile naprawde teraz waże mysłałam, że skocze z mostu tylko bałam się, że spowoduję zagrożenie dla innych ludzi robiąć duuuuużą fale.. Moja obecna waga?

63 kg

Czego pragnę? ważyć 10 kg mniej :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz